niedziela, 14 sierpnia 2011

Podrapaniec.



Kawałki zebranej ze stołu ciemnej modeliny zgniotłam w dłoni ... gładka powierzchnia aż prosiła się o jakiś rysunek,  zaczęłam drapać .... spiralne wzory nigdy mnie nie opuszczają... podrapańca wypaliłam i pomalowałam i tak mi się spodobał że zrobiłam z niego naszyjnik. Żadne z niego arcydzieło, jednak bardzo go lubię.
Muszę sobie sprawić dłutka do rzeźbienia, najlepiej takie do linorytu z wymiennymi końcówkami gdzieś takie widziałam.
Jakiś czas temu uzbierałam w lesie szyszek, obok mojego bloku rośnie modrzew i przy większym wietrze gubi śliczne szyszki, patyków i malutkich  żołędzi nazbierałam wracając z dziećmi ze szkoły. Nazbierało się sporo tych śliczności ;) Z kartonu wycięłam wianek oblepiłyśmy go z moją córcią gazetami a potem serwetką, kiedy wysechł poprzyklejałam szyszki i badylki. Taki wianek marzył mi się już bardzo dawno...
Na zdjęciu widać jeszcze kawałek aniołka autorstwa mojego dziecka.


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i dziękuję za każdy komentarz.

7 komentarzy:

  1. wisior jest rewelacyjny!Inny niż zwykłam u Ciebie widzieć ,taki troszkę w afrykańskim stylu..ale bardzo bardzo efektowny!!!
    Wianek uroczy..taki troszke jesienny już,a aniołka z chęcią zobaczyłabym całego!
    pozdrawiam cieplutko:***

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdolne pazurki- super podrapały.
    Czy mogłabyś mi na e-mail przesłać namiary zakupów fimo? Jest to dla mnie wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że taki podrapany wisior wygląda bardzo interesująco. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Podrapaniec wyglada jak talizman:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z takim pięknym wiankiem też nie czekałabym do jesieni, jest uroczy!

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do pozostawienia komentarza.