sobota, 16 kwietnia 2016

Mroczni czy waleczni ...

Podjęłam wewnętrzne zobowiązanie że będe się motywować do tworzenia nowych prac.
Konkursy i wyzwania sa do tego celu najlepsze, więc zbieram się tworze ... z różnym efektem byle do przodu...
W krainie Wikingów to temat dla mnie bardzo mroczny. Nie ma w niej miejsca na nic dobrego. Jest mrok, walka, przemoc i strach ... szczęśliwie  żyje w innych czasach ... analizując mój wiek i przypadłości w tamtych czasach już dawno gryzłabym ziemię...


Naszyjnik składa się z pięciu elemenów, każdy z nich mógłby stanowić integralną część ale tak jak wsponiałam opowiada moja historie Wikingów. Jest tu tarcza i topór symbol walki. Jest stylizowana głowa smoka którą wg Wikipedi mocowano do dziobnicy podczas wyprawy – najprawdopodobniej w celu odstraszenia bóstw opiekujących się napadanymi miastami. Rzeźby te zdejmowano podczas powrotu, aby nie obrazić własnych "opiekunów". Jest i kruk sumbol Thora jeden z głównych bogów nordyckich. To moja wersja mrocznych i walecznych....







Wszystkie zgłoszone prace można zobaczyć tutaj 


Mimo wiosny coś mało radosna jestem, nie mam na nic siły i ochoty ...
Cieszą mnie ptaki śpiewające za oknem i słonko zaglądające do mieszkania ale czuję się tak jakby ktoś ze mnie spuścił powietrze. Odkładam w nieskończoność rzeczy którymi powinnam sie zająć a jeśli nawet uda mi się skończyć coś zaległego nie przynosi mi to żadnej satysfakcji.
Jeszcze nie tak dawno umiałam się cieszyć nawet całkiem małymi sprawami a teraz zwiędłam jak pozbawiona wody roślina...
Chyba mnie przywalił ciężar egzystencji ....

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie ;)

7 komentarzy:

  1. Każda Twoja praca jest niesamowita! Tak jest i tym razem. Widocznie coś jest w powietrzu, bo i mnie dopadła niemoc egzystencjalna. Mam nadzieję że zniknie. Czego i Tobie życzę. Trzymaj się kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiejszy dzień to było istne apogeum mam nadzieje że osiągnęłam dno od którego wypada sie tylko odbić... Dziękuję kochana za Twoje dobre słowo, szkoda że i Ciebie ta niemoc dopadła jednak wiem co możesz czuć więc łączę się z Tobą... uściski :)

      Usuń
  2. To się chyba nazywa przesilenie wiosenne choć może się mylę, mam podobnie i myślę jak to zmienić. Praca bardzo interesująca, widać, że włożyłaś w nią wiele praca w życiu nie wyczarowałabym plastycznie takich wzorów, przedmiotów czy ptaków. Na drugim zdjęciu to wyglądają te elementy jakby srebrne były :) Zdolna jesteś barzdo "bestia" :) Na pewno zainteresuje nawet w dzisiejszych czasach jakąś mroczną duszę bo Tych nam nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe że masz rację myślę że będzie już lepiej. Praca jest czarno-biała a że mam kłopty z robieniem zdjęć to wychodzą czasem takie "kwiatki". Miło mi że Ci sie podoba bo to bardzo ważne dla mnie. Dziękuję :)

      Usuń
  3. Moniś proponuję poddać się nieróbstwu, totalnemu, dać sobie wolne - ja wypożyczam książkę, albo zabieram nastolatkowi słuchawki i na maxa słucham muzyki, takiej mojej, którą reszta rodziny średnio znosi i choć mój delikatny niedosłuch woła o litość, mam w nosie go jak i innych :-) kilka takich piosenek i jakoś energii przybywa, dobre wino też pomaga albo pogaduchy z bratnią duszą :-). czasem potrzebuję tygodnia nie działania abym nie zdzierżyła i coś porobiła. No ale skoro Ty tworzysz tak w czasie chandry to fiu fiu pozazdrościć :-) to mam pomysł, prześlij mi swoją chandrę, przyjmę, oswoję i może talentem się zarażę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci że to właściwie robiłam cały dzisiejszy dzień ale ciężko to zniosła moje rodzina. No cóż zawsze taka nie jestem a tworzenie jest jak terapia... chociaz mroczne wieki źle wpływaja na mnie jak widać. Dobrze że kolejna inspiracja jest pogodniejsza dzięki za ciepłe słowa ściskam :)

      Usuń
  4. Przepiękny naszyjnik, bardzo podobają mi się te detale, dokładnie widać każdy szczegół. Widać ile pracy w to włożyłaś za co ogromnie podziwiam.

    Co do niemocy, to ten okres w roku gdzie wielu osobom nic się nie chce :)
    Podobno to niedobór witamin po zimie, organizm wszystko już utracił a nie zyskał nowych, bo i skąd skoro owoców jeszcze nie ma, słoneczka jest niewiele itp.
    Zresztą myślę, że to też kwestia zmiennej pogody, ciepło - zimno - pada- znowu ciepło -zimno itd.
    Pozostaje nam się nie łamać, odłożyć co się da na później i wypocząć. Później wena na działanie sama się zjawi :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do pozostawienia komentarza.