poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pomieszanie z poplątaniem.


Pomieszanie z poplątaniem mam. Właśnie dotarło do mnie że już nie panuję nad tym jakie zdjęcia prac zostały Wam zaprezentowane a wszystkiemu winny Facebook. Chaos wkradał się stopniowo,  najpierw miałam zamiar publikować częściej wiec posty tam pojawiały sie częściej niż tu, potem pojawiły się grupy w których też chciałam coś  zaprezentować i bałagan gotowy. Teraz muszę wszystko wyprostować
Jednak zanim zacznę sprzątanie pochwalę się tym co dostałam od przyjaciółki.
Kto oglądał na Pinterest moje tablice ( tu ) wie zapewne że fascynują mnie  miniogrody.
Nie mam ręki do roślin, mąż się ze mnie śmieje że nawet kaktusa potrafię zamordować...no cóż kocham rośliny i kwiaty ale nie mam magicznego "zielonego palucha"
Kupne kwiaty jakoś się jednak klimatyzują w moim otoczeniu niestety tylko do pierwszego przesadzania... 
Wczoraj odwiedziłam moją przyjaciółkę Bożenkę, posiadaczkę wielu talentów i dostałam od Niej takie oto cudo, uroczy ogródek ziołowy z możliwością własnej aranżacji, jestem taka szczęśliwa teraz mam swój mini ogródek. Puki co grzebać w ziemi nie muszę więc istnieje szansa że pocieszę się tą zielenią.



Drugie cudo było dla kogoś innego ale nie mogłam się oprzeć i zrobiłam zdjęcie.
 Bożenka tworzy jeszcze inne cuda,  koniecznie odwiedźcie jej bloga http://decory.blog.onet.pl/
Gwarantuję że zostaniecie na dłużej!


A wracając do mojego bałaganu i pomieszania z poplątaniem


Zacznę najpierw od malowanych butów. Białe tenisówki i turkusowe trampki były na blogu a szare i czarne tenisówki umknęły w jakiś zakamarek kompućki i zupełnie wyleciały mi z głowy. 






Kolejna rzecz do pokazania to moja "pracownia"...ale najpierw historyjka do obrazka :) 
Kiedyś i ja miałam wiele miejsc dla moich przydasiów pochowanych w większości przez chaotyczność mojej natury ale i troszkę przed dziećmi troszkę z braku miejsca. Jak wiele innych kobiet spędzam tyle czasu w kuchni że pewnego dnia uznałam że to co jest mi potrzebne zazwyczaj tam właśnie zaciągam. Kiedyś więcej lepiłam z masy solnej a to oznacza mączny bałagan wiec lepsza do tego celu jest jednak kuchnia. Pewnie że po mieszkaniu upycham jeszcze różniste bałagany robótkowe ale w dwóch pokojach z kuchnią przy czteroosobowej rodzinie + pies + akwarium niewiele można poupychać :) Bardziej się zdyscyplinowałam z rozwlekaniem po kątach wszystkiego w momencie kiedy otworzyłam Działalność Gospodarczą. Przyznam się Wam że miałam pewne obawy przed pokazywaniem publicznie mojego bałaganu tej zbieraniny śmieci i domorosłych narzędzi brzydkich plastikowych pudełek po żelkach, które dostałam od znajomej, skrzynek na szpargały z warzywniaka ... no i moje osobiście wyplatane koszyki z papierowej wikliny, każdy z innej bajki... podrapanego stołu z poplamionym farbami blatem... niewidoczny na zdjęciu jest magazyn plastikowych butelek pod blatem ... jak sprzątnęłam i poukładałam wszystko to doszłam do wniosku że ta moja bieda wcale tak źle nie wygląda mało tego powiedzialabym nawet że jestem szczęściarą.
Oto moja PRACOWNIA jestem z niej dumna tutaj są moje wszystkie "skarby" kombinowane z niczego albo długo ciułane i pieczołowicie przechowywane przez lata.Niektóre narzędzia są ze mną połowę mojego życia dbam o nie i dobrze mi służą... Nie zawsze tak wyglądała to stan na dzień dzisiejszy, dużo można uzbierać przez 15 lat bo tyle mam już ten kącik.
Życzę Wam żebyście miały to swoje miejsce każdy potrzebuje azylu...chociażby w kuchni pod kaloryferem między oknem a lodówką :) 
Zdjęcie i opis powstaly na potrzeby mojego drugiego bloga ale dzięki temu Wam również mogę przedstawić moją "pracownię ". Musiałam ja nieco odgruzować zanim chwyciłam za aparat. 


Dziękuję za odwiedzimy i każde słowo zostawione pod postem. Będzie mi miło gościć Cię ponownie.

17 komentarzy:

  1. Bardzo oryginalne prace. A sprzątanie i układanie w pracowni, ledwo zakończyłam sama i jeszcze mam ciarki z nadmiaru pracy jak o tym myślę;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oswoiłam się z własnym rozgardiaszem, tym chaosie odkrywam porządek ale zdecydowanie do zdjęcia trzeba było ogarnąć ;)

      Usuń
  2. Fantastyczne miejsce do pracy :) Świetny ogródek i piękne tenisówki :) Czarne najładniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natura przewrotna człowiekowa chciałaby powiedzieć że mało ...że ciasno.... ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :)

      Usuń
  3. Najważniejsze że jest miejsce na swoją pasję, przekładanie i przenoszenie mocno zniechęca.
    Piękne trampki malowane nie mówiąc już o prezencie ogrodowym super się prezentuje i bardzo ciekawy pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) jak się okazało że niewiele z moich koleżanek ma taki swój bałaganik poczułam że mam dużo miejsca mimo że jest go niewiele ;)

      Usuń
  4. Buciki w maczki są prześwietne, mini ogródek bardzo pomysłowy, jestem bardzo ciekawa Twojego akwarium, kiedyś byłą zapalonym akwarystą miałam 2 baniaki. Jeden do rozrodu ryb 10L zaledwie a drugi 260 l. i tam to już można było się rozmarzyć patrząc na ryby, choć kasy kupę pochłonęło stworzenie tego mini świata. Pracownia to wspaniała rzecz. Mnie zawsze marzyła się taka oszklona jak ganek z wyjściem na ogród pełen zieleni i róż, ale chyba się zagalopowałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Miałam napisać 50 l. nie wiem jakim cudem wyszła mi ta 10- to chyba z niewyspania :)

      Usuń
    3. Kiedy moje dzieci były mniejsze akwarium stało w ich pokoju zastępując lampkę nocną wtedymiało 250 litrów i pływały w nim najpierw zwyklaczki czyli gupiki molinezje neonki. Z czasem pojawiły się muszlowce i wyparły mniej terytorialne gatunki. Z muszlowcami byla fajna zabawa bo zaadoptowały się na tyle dobrze że populacja rozrosła się na cały zbiornik ale z racji nieustannego ruchu w pokoiku z rzadka można było podziwiać te liczną gromadkę. Ponieważ czekał nas poważny remont ze zmienianiem podłóg ( akwarium przyczyniło sie do owego remontu ) musieliśmy oddać zbiornik w dobre ręce mojego sąsiada. Operacja przebiegła pomyślnie i rybki zostały przesiedlone. Po remoncie jakos tak pusto było bez akwarium... dzieci postawiły veto jak chcecie akwarium to zróbcie sobie w pokoju my chcemy chomika :) Chomiki były cztery w przeciągu 6 lat w tym jeden kuternoga a akwarium zagościło na stałe w naszym pokoju ale juz o połowę mniejsze i tylko z krewetkami słodkowodnymi ... Niestety krewetki marnie się rozmnażały więc kolejno urzędowały pyszczaki, szczelinowce i teraz znowu pyszczaki. Najliczniejszego potomstwa dochowaliśmy się od zbrojników no bo muszlowców nigdy nie udało się policzyć ") Natomiast pyszczaki co urodziły to zeżarły teraz też kopią dziury mimo że w skałkach zakamarków pełno ;( Kiedyś hodowałam jeszcze czarne neony teleskopy ale to dawno temu. Oczywiście chciałaby mieć akwarium słonowodne ale kasa jest istotną przeszkodą...ot cała moja historia akwarystyczna.
      Może uda mi sie kiedys spełnić marzenia akwarystyczne i pracowniane :)

      Usuń
    4. Hooo no to pokaźne doświadczenie. Ja tez hodowałam krewetki słodkowodne ale co się próbowały mnożyć to ryby wszystko pozjadały. Paszczyki to piękne rybki, u siebie mieć ich nie mogłam- połączenia gatunków nie pasowały no i biotop tez nie za bardzo. Mamy podobne marzenie, ale faktycznie słonowodne to już ogromny koszt i trudność w utrzymaniu. Życzę Ci jednak aby się spełniło i sobie też ;)

      Usuń
  5. Buciki cudownie ozdobione,widać ile serca wkładasz w swoje prace.Rozgardiaszem się nie przejmuj,ja jak mam "wenę"to później przez tydzień nie moge dojść do ładu.Pozdrawiam cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
  6. pracownia cudo zazdroszcze, ja sie tułam po pokojach, ogród mistrzostwo, jest idealny i ta bazylia i majeranek pychoty, trampki śliczne

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny ogródek. Mam nadzieję, że Bożenka uprzedziła Cię, że bazylia to ziołowy wodopój. Rozmaryn umiarkowanie a tymianek lubi suszę i ekspozycję słoneczną. Ja jestem uzależnionym zjadaczem ziół, na balkonie niewiele mi przetrwa, te co dają radę to wyłącznie na działce (bo tam jestem rzadko). W tym roku obrodziły mi sałaty japońskie, głównie rukola i pac- choi. Jednak zjadamy je na spółę z żółwiem.
    Akwarium też miałam, najpierw żółwia i szczęśliwie do dziś, później kota pierwszego i długo, drugiego krótko (tak przykro żegnać jedno po drugim) i teraz trzeciego, przypadkowo rasowca, ale też rozkoszny. Córka do kompletu królika (który bywał do kompletu z kotami, ale dało się przeżyć).
    Piękne trampuchy.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też lubię mini ogrody, a w szczególności te z rojnikami. Mam nadzieję, że nie zostanie to uznane za spam, bo chętnie podzielę się tym jak sama wykonałam taki ogród. Może komuś moja instrukcja się przyda? :) http://kocikatek.blox.pl/2013/08/Rojnikowy-design.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Pracownia jest piękna. Przytulna, jedyna w swoim rodzaju i z charakterem. Bardzo dziękuję Ci za tego posta i decyzje o pokazaniu swojego kątka. Ja właśnie dojrzałam, ze swój jakoś wreszcie zorganizować. Pracownia - to brzmi dumnie i chciałoby się, żeby była piękna, ale wiadomo pojemniki stojaki itd. to wszystko jest koszt, ja zajmuje się między innymi sutaszem, a sznurki żeby mi się nie plątały nawijam na tekturowe rolki po papierze toaletowym. Tanie, praktyczne i "samo przyjdzie", na użytek wewnętrzny dobre rozwiązanie, ale trochę mi było wstyd... Dlatego jeszcze raz dzięki, dodałaś mi odwagi, mam nadzieje, ze moje miejsce będzie tak samo fajne jak Twoje. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do pozostawienia komentarza.