czwartek, 4 listopada 2010

Wygrana i metryczka.

 Witam :)
 Choć deszczowo i pochmurnie uśmiecham się :)))))) 
 Takie oto cudne kolczyki wygrałam w candy u Basi / KosimkaArt


Są rewelacyjne! Pięknie w uszach wyglądają i są tylko moje ach :) Dziękuję Basiu !

Na dokładkę dodam jeszcze metryczkę dla dziewczynki.
Powstała już miesiąc temu ...zapomniałam o niej !!
Ramkę tym razem podkolorowałam. Wygląda trochę jak różowa chmurka :)
Kiniu miałaś świetny pomysł!

Pozdrawiam :)

środa, 27 października 2010

czwartek, 21 października 2010

Kolorem nieba inspirowane

 Witam,
Naszyjnik niebieskie "kwitnące ogrody" powstał już "chwilkę" temu zapomniałam o nim ...
Bransoletka  w technice  "mokume cane" i kolczyki na biglach olbrzymach.
Kulka na sznurku z niezapominajką....
                                                           ...oto  moje inspiracje kolorem nieba.

Pozdrawiam.



niedziela, 17 października 2010

Jesiennie po raz drugi.


Kolczyki płomieniście ubarwione w koszyku przyniosła piękna pora roku.
Na deser dorzuciła Pani Jesień wisiorek niewielki.
Idę na spacer poszurać nogami w opadłych liściach, uwielbiam to. Moje dzieci się śmieją,  ale idą za mną i też szurają :)
 Pozdrawiam





czwartek, 14 października 2010

Jesiennie.

Naszyjnik i kolczyki niby podobne, a jednak inne.
Bordowy owalny medalion smutno wyglądał samotnie na rzemyku więc mu wykombinowałam towarzystwo. Na trzech kolorach sznurka oplecione mosiężnym drutem zawisły girlandą listki poprzetykane szklanymi koralikami. Listki przesuwają się "tańczą ", drobne koraliki raz widać a raz się chowają naszyjnik niemal interaktywny   :)
Listki w kolczykach są owinięte moim ukochanym miedzianym druciszczem.  Drewniane koraliki udają owocki. Bigle ukręciłam oczywiście  srebrne.
Wyszła taka wczesna jesień bo z nutką zieleni.

 Pozdrawiam :)


niedziela, 10 października 2010

Trochę fimo trochę wrap


Moje zamiłowanie do miedzi nie ustaje.
Wisior fioletowy ma ramkę wrapową z  miedzi, chociaż na zdjęciu słabo to widać.
Komplet  łańcuszek z dyndajami  i kolczyki są umieszczone na miedzianym łańcuszku tylko bigle w kolczykach są srebrne. Tak wisior jak i komplet są patymowane ... mam pracownię przy kuchennym stole i ingredjencje kuchenne najwidoczniej sprzyjają utlenianiu się metali :)

Pozdrawiam.



czwartek, 7 października 2010

róża

Nie zdążyłam na wyzwanie ...ech czas, czas, czas...
Myślę że mogę jednak pokazać swoją pracę, może uda się następnym razem.


Pozdrawiam.

wtorek, 21 września 2010

Aniołeczków kilka

Dużo ostatnio pracuje i nie starcza mi czasu na przyjemności... To co udało mi się "zmalować" powstało już ponad tydzień temu. Aniołeczki leżą grzecznie w koszyczku i czekają na okazję żeby wyfrunąć.
Zielony z kieszonką to nagroda za "okrągły " komentarz na moim starym blogu, wiem że przesyłka już dotarła więc mogę pokazać zdjęcia.
Pozdrawiam


środa, 8 września 2010

Udłubane oraz "lubię"

Zaziębiona i obolała postanowiłam coś wreszcie pokazać nowego. Skrzydlate dziewuszki  powstały z masy porcelanowej tak jak metryczka dla chłopczyka.
Przyglądając się zdjęciom doszłam do wniosku że brak mi tu czegoś ... może powinnam dać inną ramkę, a może musnąć lekko akrylami sukieneczki. Z masą solną jest prościej "przyjmuje" farby, a na porcelanowej  farba akrylowa  się ślizga  muszę poeksperymentować z olejną, kolejne projekty czekają.
Bardzo lubię lepić mam nadzieję że kiedyś będę znowu lepić w glinie ...  najlepiej w glince  porcelanowej jest taka jedwabista.... rozmarzyłam się...

Od jakiegoś czasu piszę posty na dwóch blogach wiedzą o tym niektórzy z moich gości.
Na onetowym blogu  zostałam zaproszona przez Migoshię do popularnej ostatnio zabawy w "lubię"
Nie byłabym sobą gdybym dopełniła wszystkich wiązanych z zabawą zasad :P
- piszemy kto nas zaprosił
- podajemy 10 lubień
-zapraszamy 10 kolejnych osób do łańcuszka i tu się wyłamnę mam wrażenie że niemalże wszyscy już mają "lubię" na blogu... jeśli się mylę proszę się częstować kto ma ochotę.

A ja lubię:

oczy mojego męża
radosny śmiech moich  dzieci
zieleń drzewa na tle nieba za oknem 
ciszę
 mieć pełne ręce roboty
poranne morze
sałatę z sosem winegret 
płonący ogień
aromatyczną herbatę
góry



...niepozornie  wygląda ale to właśnie lubię...
Pozdrawiam.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Druga szansa

Ponieważ letnie ciepełko nie sprzyja chęci na wygrzewanie czegokolwiek w piekarniku, tworzę ze starych zapasów.
Pierwszy naszyjnik miał być broszką ... leżał w pudełku bo nie umiałam poradzić sobie z zapięciem, dzisiaj już umiem ale i tak bardziej podoba mi się jako naszyjnik.
Turkusowa kulka dostała drugą szansę, początkowo była  kolczykiem, jej bliźniaczka przepadła  w niewyjaśnionych okolicznościach. Chcąc osłodzić jej samotność przemianowałam ją na naszyjnik.
Ostatnio mam słabość do bransoletek, ta przywodzi mi na myśl zachód słońca na sawannie... te koraliki swoje odleżały, miałam wobec nich zupełnie inne plany  ...
Pozdrawiam :)

niedziela, 22 sierpnia 2010

Niebem i ziemią malowane.

 Czego mi zabrakło tego roku ...  koloru z miejsc w których nie byłam.
Niebo, morze i niemalże miedziane skały. Z marzeń ukręciłam bransoletkę i kolczyki. Wisiory wyszły przy okazji ...
Pozdrawiam.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Zdzisio

Zdzisio to nieśmiały zajączek, którego uszyłam razem z moją córeczką, zainspirowane ślicznymi pracami innych. Projekt przytulanki  rozrysowany po konsultacjach z asystentką. Kolor nie całkiem przypadkowy....

Piotrusia zielonego włóczkowego króliczka zrobiła dla mnie jakiś czas temu u Roszpunka. Zdzisio jest mniejszy i z innej bajki, ale się już zakumplowali z Piotrkiem.

Już niemal miesiąc jestem szczęśliwą posiadaczką przepięknego woreczka z  monogramem!
 Edyta zrobiłaś mi  wielką niespodziankę!
Bardzo dziękuję!

Do zabawy "pięć rzeczy, które odmieniły moje życie", zostałam zaproszona przez Jagę.
 Podejrzewałam że z trudem przyjdzie mi napisanie o sobie czegoś więcej. Kobiece historie są bardzo do siebie podobne tak "z wierzchu". Wiele z nas zmieniło małżeństwo, narodziny dzieci, niekiedy utrata najukochańszych najbliższych...
Każdy kolejny dzień zmienia nasze życie...
Co dzień od nowa proszę : "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj Panie", tak naprawdę obawiam się zmian. 
Każdy co dzień i podejmuje  kolejne wyzwania, może te prawdziwie wielkie zmiany są dopiero przede nami?
Oby  nie okazały się cięższe niż możemy podźwignąć....
Moich  bliskich i mnie od pewnego czasu prześladuje pasmo zdarzeń nie fajnych.
Mimo że uważam że nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystko co nas spotyka ma nas czegoś nauczyć, zaczynają mi puszczać nerwy za dużo tych lekcji ostatnio dostaję.
Pozdrawiam serdecznie .

wtorek, 20 lipca 2010

Ostatni tydzień sprzątałam stare bałagany, jednak znalazłam chwilkę na dłubanie. Powstała metryczka dla Zuzi miniaturki muchomorków oraz taki maluszek o imieniu Drobiażdżek ...zapraszam.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze,  serdecznie wszystkich pozdrawiam!!