Pokrowiec na okulary mojej córci "nosiło" pewnego dnia moje psisko, efekt tego "noszenia" był opłakany. Na szczęście okularom wewnątrz nic się nie stało... smutne etui miało wylądować w koszu.
Nie miałabym odwagi psuć dobrego pokrowca, ale uszkodzony to zupełnie co innego...
Usunęłam flokowany środek, rozkręciłam i do dzieła.
Dobrze się bawiłam .... najwięcej problemów przysporzył mi jedynie środek.
Moje dziecko zadowolone, ja nauczyłam się czegoś nowego. Może nie jest jakimś arcydziełem ale przecież miałam go wyrzucić :)
Oto nowe-stare etui.
Lampion i serduszko na deser.
Pozdrawiam :)
Nie miałabym odwagi psuć dobrego pokrowca, ale uszkodzony to zupełnie co innego...
Usunęłam flokowany środek, rozkręciłam i do dzieła.
Dobrze się bawiłam .... najwięcej problemów przysporzył mi jedynie środek.
Moje dziecko zadowolone, ja nauczyłam się czegoś nowego. Może nie jest jakimś arcydziełem ale przecież miałam go wyrzucić :)
Oto nowe-stare etui.
Lampion i serduszko na deser.
Pozdrawiam :)